krasnoludek

Wrocko krasnolesie czaptuli!

Cóż znaczy ten dziwny tytuł? Po jakiemu to? Nie wiecie? A to po krasnoludkowemu! Ściślej, jest to fonetyczny (no, prawie, prawie...) zapis hasła wypowiedzianego we współczesnej polskiej krasnoludkowej gwarze dolnośląsko–ślężańskiej. Zacznijmy więc od początku rozszyfrowywanie.

Wrocko - tak krasnoludki nazywają miejsce, w którym lubią mieszkać. To również takie miejsce, do którego z radością wraca się i w którym jest się przyjemnie (krasnoludki nie używają słowa „przebywać”). A czy komuś słowo wrocko wydaje się znajome, czy z czymś się kojarzy?

Krasnolesie - krasnoludki nazywają tak często inne krasnoludki, które dają się lubić, za to jakie są. Krasnolesie to takie krasnoludki-dżentelmeny, mieć takiego kolesia za sąsiada to ho-ho... Lepiej niż w totolotka wygrać!

Czaptulić - znaczy dosłownie „przykrywać czapeczką”, ale jeśli wiemy, że krasnoludki mają zwyczaj przykrywać czapeczką coś, co bardzo, bardzo lubią... To w zasadzie wszystko jest jasne. Wiemy już wszystko, by zrozumieć odpowiedź jednego z krasnoludków, gdy ktoś zapytał go, jak wiedzie się im we Wrocławiu:
- Wrocko krasnolesie czaptuli! - odpowiedział wtedy roześmiany...

Obok znajdziecie inne idiomatyczne powiedzenia krasnoludkowe, spisane trochę na szybko, ale często w podróży nie ma się wiele czasu.

Minirozmówki
czyli co krasnoludek miał na myśli mówiąc:

Mieć długą brodę - być przystojniakiem. Powiedzieć o krasnoludku "długobrody" to powiedzieć mu wielki komplement. Będzie zadowolony, choćby i zarostu śladu nie miał. Kiedyś pewien krasnoludek chcąc pochwalić urodę pewnej goszczącej go panienki powiedział, że jest "kobietą z brodą", a widząc jej zakłopotanie poprawił się mówiąc, że chodziło mu o to, że jest "ładnie zarośnięta"...

Zaplątać sobie czapkę w nogi - być niezdarą , fajtłapą, niezgułą; stąd powiedzenie komuś, że "czapka plącze mu się między nogami" było obraźliwe. Swego czasu przyjął się u ludzi zwyczaj krasnoludkowy spania w czapeczkach. Dawało to mnóstwo radości krasnoludkom, które zbierały się w sypialniach, by obśmiewać fajtłapowatych spiochów. Być może dlatego dzisiaj mało kto odważy się spać w szlafmycy.

Zaplątać komuś czapkę w nogi - kopać pod kimś dołki, podłożyć świnię.

Nasikać do solniczki - być niegrzecznym; dawniej: być precyzyjnym, dokładnym.

Straszyć krowy nocą - o psotniku i żartownisiu, którego dowcipy są niewyszukane i męczące.

Podziwiać pingwina - nie mieć za grosz gustu, nie znać się na rzeczy. Krasnoludek powie tak o kimś, kto wczoraj do miasta przyjechał z głębokiego lasu a dzisiaj jest bardziej miastowy niż gołębie z Rynku.

Farbować brodę na zielono - po naszemu: pawia puszczać, womitować.

Dosiadać w biegu myszy - być sprytnym, zwinnym, wysportowanym.

Ciągać kota za wąsy - być lekkomyślnym, nieodpowiedzialnym, kusić los lekkomyślnym postępowaniem.

Gwizdać na przeciągu - być chojrakiem, nie bać się licha, ale też przechwalać się. Podobnież w czasach dawnych, przeciągi w starych zamkach (a nawet w zwykłych chatach) były tak wielkie, że krasnoludkom wichrzyło brody i zrywało czapki, co przyczyniało się do zrozumiałej ich nerwowości. Tylko o silnych nerwach krasnoludek potrafił stanąć w progu i tak ustawiał otwartą gębę, by przeciąg gwizdał mu w brodzie jak na piszczałce. Nie ma już takich zamczysk, nie ma już takich przeciągów...

Być turlanym przez przeciąg - być sponiewieranym przez życie; o pechowcu, nieszczęśniku.

Wozić głodnego komara pod pachą - (z)robić świetny interes, przeciwieństwo mydlanego interesu niejakiego Zabłockiego.

Turlać koty z kurzu - być pedantem, czyścioszkiem.

Wyturlać się w kurzu – dawniej: o brudasie, dzisiaj: spontanicznie wyrażać niepohamowaną radość.

Złapać komara za pięty - mieć farta, być sprytnym.

Spojrzeć pająkowi w ślepia - być niespotykanie odważnym.

Grozić Kiężycowi czapką - załamać się, być w depresji.

Z czapką na Księżyc albo rzucać czapką w Księżyc - po ludzku: z motyką na Słońce.

Łapać Księżyc w czapkę - być marzycielem.

Ksieżyc w czapkę ubrać - dokonać rzeczy niemożliwej, nieprawdopodobnej.

Psu język suszyć - robić coś, co nie ma sensu, syzyfowa praca.

Przycinać świece / knot świecy - być sumiennym, obowiązkowym.

Parsknąć w kałużę - lekceważyć kogoś lub coś. Podobno pewien krasnoludek dał się zaskoczyć kunie, gdy zastanawiał się czy ominąć kałużę z lewej czy z prawej strony (kuny są bardzo nieprzyjemne, zwłaszcza na przedwiośniu). Kuna zebrała się do skoku ale nie umiała zdecydować, czy skoczyć z lewej strony czy z prawej, co rozbawiło krasnoludka tak bardzo, że parsknął śmiechem, zmarszczył kałużę i opryskał wodą kunę. To wystarczyło, by czmychnąć bezpiecznie.

Człowiekowi do nosa zaglądać - ironicznie: być ambitnym, mieć za duże aspiracje.

Szyć z kurzu kożuchy - być zaradnym, sprytnym.

Wyrywać siwe włosy z brody - robić coś absurdalnego, głupiego, bez sensu.

Siać włosy z nosa - być bardzo, bardzo starym.

Ściągać czapkę na noc - być dziwnym, być ekstrawaganckim.

Chodzić bez czapki - nie mieć szóstej klepki, o kimś szalonym.

Muchom skrzydła czyścić a pająkowi sieci rozplatać - o nadmiernie uczynnym i nad miarę uprzejmym, być lizusem.

Toczyć kulki z chleba - szykować się do wojny, być bojowo nastawionym.

 

ciąg dalszy nastąpi...

| strona główna | oferta przewodnicka | powrót do góry | oferta dla dorosłych |
woda + muzyka + światło
Wrocław panoramicznie
patrz wyżej, wyżej
Wratislavia Cantans
Era Nowe Horyzonty
Jazz nad Odrą
 strona główna | oferta przewodnicka 

Valid XHTML 1.0 Transitional   Poprawny CSS!